|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Linki
|
to co dziś widzę a jutro może zostać zapomniane
niedziela, 01 stycznia 2012
Zachęcam do obejrzenia żywej szopki przy kościele św. Stanisława Kostki na Żoliborzu. Kościół znajduję się na placu Wilsona, więc można wysiąść z metra na 10 minut, lub zajść na chwilę czekając na autobus lub film w kinie. Jak zwykle mnóstwo zwierząt, no i kto nie pogłaszcze osiołka ten będzie miał pecha w tym roku.
wtorek, 20 grudnia 2011
Jest ich mnóstwo i są wszędzie. Te duże i te małe. Skoro jednak mamy taki temat akcji to będą te duże. Miejsc nie trzeba opisywać bo są oczywiste. Możliwe, że reklama przy Metro Świętokrzyska jest większa, ale akurat te trzy znajdują się blisko siebie w jednym kwadracie między ulicami (zimno było i nie chciało mi się łazić). Rozmiar L Rozmiar XL + pomysłowość Klasyczny rozmiar XXL
piątek, 25 listopada 2011
wtorek, 15 listopada 2011
W tym roku Święta Bożego Narodzenia przyszły dosyć późno. Na Nowym Świecie zaczęto stawianie dekoracji świątecznych dopiero 5 listopada. Przy horyzontalnym lustrze w pobliżu wystawie plenerowej DSH postawiono przymiarkę do zimowej fontanny. Czekoladowe Mikołaje były w Lidlu już w październiku, ale to już standard. Prawie tak samo jak zawieszone w tym samy czasie świecidełka na drzewie liściastym na Kruczej. W każdym razie widzę, że nie tylko ja się nie mogę doczekać.
czwartek, 20 października 2011
Może to i mało popularny temat, ale w Warszawie łatwe do znalezienia są trzy banki nasienia. Kliniki oferują nie tylko zbyt nadmiaru wierzgających kijanek albinosów, ale także zapewniają pełny asortyment leczenia niepłodności. Fora internetowe i studenci podają różne kwoty za oddanie zbędnej części siebie - od 70zł za jednorazową wizytę zakończoną happyendem, poprzez 300zł, do nawet 500zł za full service. Czyli jak zostanie już zużyty zapas materiału do powielania to firma zgłasza się po dostawę. Studenci się chwalą, że wyrabiają do 1000zł miesięcznie działając na dwa fronty, czyli jeżdżąc do dwóch miast. Niestety nie dysponuję żadnymi szczegółowymi relacjami ani tym bardziej zdjęciami. Może nie jest to forma wspierania życia tak popularna jak krwiodawstwo, ale widzę pewną niszę, którą mogą wypełnić Ci, którzy potrzebują trochę kasy na już, a nie mają jakiś zbytecznych rozterek moralnych narzucanych co jakiś czas przez facetów noszących sukienki. No i należy zwrócić uwagę na ogromną dyskryminację kobiety płci przeciwnej. No bo jak...?
piątek, 09 września 2011
Dla tych którzy niedowidzą (tak jak ja) lub którym nie chce się dokładnie przyglądać (tak jak mi), zdjęcie Syrenki na tarczy zegara na Pałacu Kultury, zrobione dzięki dobrodziejstwom współczesnej techniki (czyli pożyczonym obiektywem). Jedna z trzech części Pomnika Sapera w ciekawej perspektywie.
wtorek, 23 sierpnia 2011
Wszystkie zapachy miasta, czyli oczyszczalnia ścieków "Czajka". W czasie rozbudowy oczyszczalni jej obszar powiększył się około czterokrotnie, zainstalowano nowoczesne urządzenia. Zapaszki będą rozchodziły się tylko lokalnie i okolicznym osiedlom nie powinien już doskwierać ból głowy. Trzecie zdjęcie pokazuję spadające coś, co nie chcecie wiedzieć co to jest, a ostatnie zdjęcie pokazuje trud budowlańców, w takich warunkach też trzeba było pracować.
środa, 20 lipca 2011
No jeśli rurki to na pierwszym miejscu należy postawić inż. Lindleya. Przy nowej fontanie na podzamczu postawiono mu pomnik, gdzie Pan inżynier jedną ręką pompuje wodę do ławeczki. Tak, do ławeczki. Świetny pomysł żeby uczcić tak zasłużoną osobę ciekawym i oryginalnym pomnikiem. Jeśli ktoś jest ciekawy jak wyglądały pierwsze rury wodociągowe w Warszawie, powinien udać sie na 4 piętro Wydziału Inżynierii Środowiska na PW i może napatrzyć się do woli na starą, drewnianą (sic!) rurę będącą wyżłobionym pniem drzewa. fot. Yurek Taki oto pełen asortyment rurek, rureczek oraz urządzeń końcowych sieci typu kibelek i kranik, można obejrzeć w siedzibie Geberit. Zapoznamy się jak działa system doprowadzania wody w bloku, zobaczyny najnowsze designerskie produkty, oraz dla chętnych można posiedzieć na super hiper japońskim sedesie, który podciera, podmywa, suszy, podgrzewa i gra muzyczkę.
środa, 13 lipca 2011
Takie ładne kaskady prezentują się w Parku im. Szymańskiego na Woli. Mostki, fontanny, mnóstwo ławeczek, dużo zieleni. Odnowiony park tryska życiem. Asfaltowe ścieżki rowerowe, osobne ścieżki dla rolkarzy, a wszystko to w bardzo intensynwych kolorach. Może się podobać, może się nie podobać, ale w każdym razie jest to coś innego i przyciągającego uwagę. Pogoda sprzyja więc ruszajmy śmiało na spacer.
poniedziałek, 27 czerwca 2011
Krowa policyjna pilnująca zakładu przemysłowego na ulicy Powązkowskiej. Dla wyjątkowo wytrwałych: jest widoczna na google maps, zumi itp. Jakieś 50 metrów dalej kolejna śmiesznostka. Pies bojowo-strażniczy. Patrzcie jakie ma kły.
...ale dlaczego ta lampa uliczna wystaje z okna szkoły? Na rogu ulic Twardej i Złotej znajduje się opuszczona szkoła. W środu chyba się strzelają z kuleczek.
poniedziałek, 20 czerwca 2011
Jedną z bardziej nietypowych rzeczy która może się ślizgać po szynach jest... ławka. Takie oto urozmaicenia mamy na odremontowanym Placu Grzybowskim. Oczywiście nie zapominamy o istniejących tutaj przez długi czas torach tramwajowych, które teraz są już wyeksponowanymi zarysami.
czwartek, 09 czerwca 2011
Ponieważ moja korektorka opiekuje się teraz pewnie swoją malutką pociechą (gratulujemy!) i nie ma kto mi sprawdzić wpisu, więc będzie krótko i na temat. Należy kliknąć TUTAJ i zapoznać się z zawartością, a następnie wybrać się we wskazane miejsce (ale to dopiero jutro). Następnie należy zdać swoją relację w komentarzu, za co będę bardzo wdzięczny. Informacja dzięki uprzejmości AC.
poniedziałek, 30 maja 2011
piątek, 20 maja 2011
Woda jak to woda, lubi sobie płynąć z góry do dołu, bo inaczej się nie da. Jednak człowiek może jej trochę pomóc zawalczyć z grawitacją, np. w postaci fontanny. Takiej starszej, jak ta w Parku Saskim. I troche nowszej. Fontanna na podzamczu. Woda może też przyjmować różne stany skupienia. Wcześniej była płynna i w postaci gazu, a tutaj mamy formę stałą. Przy okazji możemy sobie przypomnieć pojęcie resublimacja, Wodzie trzeba czasem pomóc. Dać jej pewne wskazówki jak ma się zachowywać. No i to co lubię najbardziej, czyli wodę możemy także kontrolować. Kanał burzowy "Golędzinów". Wnętrze kanału burzowego "Ratuszowa" Nie ma to jak uśmiechnięty kanał burzowy. Wodę też możemy pić, jednak lepiej najpierw ją trochę oczyścić.
poniedziałek, 09 maja 2011
To a(bs)trakcyjne graffiti znajduje się na wprost Teatru Polskiego. Nawet krwiożerczy wikingowie mają w sobie żyłkę modelarską i tworzą wspaniałe origami
środa, 04 maja 2011
Codziennie od godziny 21 do 24 elewacja Polskiej Akademii Nauk szaleje. Jeden Pan chodzi i gasi okna, baletnice skaczą, dyrygenci wymachują i feria barw zalewa białe mury, aż Kopernikowi kręci się w głowie. Pokazy promujące Wiedeń będą trwały do 12 maja, więc warto przejść się na spacer na Krakowskie Przedmieście i obejrzeć tą ciekawą animację i wysłuchać muzyki. Wyjątkowo dobry pomysł.
środa, 20 kwietnia 2011
W Warszawie mamy sporo czerwonego. Oczywiście wszelkiego rodzaju kamienice z czerwonej cegły, jak choćby ta także otynkowana na czerwono, na Nowym Mieście. Jeśli już chodzi dokładnie o czerwoną cegłę, to po przeczytaniu tematu akcji od razu przyszło mi na myśl miejsce, które zawiera w sobie najwięcej czerwieni w czerwieni, czyli Cytadela. Radzę przejść się na spacer, bo już niedługo sporo się tam zmieni. Pani w czerwonym ubranku dosiada rumaka i robi na nim wygibasy. Przypadkowy czerwony na rozpoczęciu sezonu na Torze Służewiec sprzed roku. W tym przypadku czerwony to kolor upadły. Chociaż zapisał się w historii Warszawy. Czerwień spotykamy także w przyrodzie. Niemalże czerwony tulipan.
poniedziałek, 04 kwietnia 2011
Wjazd do małpiego gaju przy plaży La Playa. Mostki, kładki. Pozostałość po powodzi. Ciekawa bryła, ale nie wiem czy ładna. Wiosna przyniosła trochę zmian i niespodzianek nad Wisłą. Chyba najbardziej zauważalne jest oddanie do użytku dużej części terenów wokół Centrum Nauki Kopernik. Jest deptak, są jeszcze białe ławeczki, eleganckie tereny zielone i droga rowerowa. Jednak dla mnie największa i najmilsza niespodzianka zaistniała na praskim brzegu Wisły. Po pierwsze nareszcie dokonano przycinki drzew i krzewów na terenie zalewowym. Nie jest to jeszcze ideał, ale postęp w stosunku do ostatnich lat jest kolosalny. Widać w czasie ostatniej powodzi komuś zatrzęsły się portki i nie bacząc na bezpodstawne żądania ekologów i ekofilów zarządził regulacje przeciwpowodziową brzegów. Na parę lat będzie spokój z zagrożeniem powodziowym. Mogliby jeszcze usunąć tą dłużycę z ostrogi przy moście, bo przez to ją podmywa, ale miejmy nadzieje, że to tylko kwestia czasu. Najlepsze na koniec. Wzdłuż praskiego brzegu, niemal nad samą Wisła, powstała bardzo ładna i szeroka, piaskowa droga pieszo-rowerowa. Ścieżka wije się przynajmniej od mostu Grota i dojechałem nią do mostu Poniatowskiego, jak na dalszych odcinkach nie wiem. Tzn. trzeba sprecyzować słowo „dojechałem”. Ścieżka urywa się przed wejściem do Portu Praskiego i jest kontynuowana z drugiej strony. Na razie brak łatwego połączenia z drogą rowerową na mostku nad kanałem wlotowym. Droga jest jeszcze nie skończona, na części trwają prace związane z wywózką drzewa, brak na całej długości krawężnika z kiszek faszynowych. Nie zmienia to faktu, że ścieżka bardzo cieszy. Sezon dla rowerzystów zaczął się doskonale.
poniedziałek, 07 marca 2011
Ewakuacja rannego. Bliżej centrum to byłoby na pewno miejsce spotkań młodzieży. Kozak czy Kazach? Ta czerwona gwiazda! To zdjęcie! Przejeżdżając Żwirki i Wigury widzimy po lewej monumentalny pomnik, niestety rzadko jest czas zatrzymać się i podejść bliżej. Obelisk ten jest symbolem walki naszych towarzyszy o wspólną wolność. Skończyło się może trochę inaczej, w każdym razie, ale cel był słuszny. W środku parku znajduje się cmentarz żołnierzy Armii Czerwonej. Zdecydowana większość grobów pozostaje bezimienna. Tylko na niektórych widzimy pełną klepsydrę, czasem samo nazwisko, najczęściej pustą tablicę lub wręcz zwykły kopiec. Cmentarz będąc tak blisko jednej z głównych arterii Warszawy pozostaje zapomniany, tylko ta zamarznięta róża pokazuje, że miejsce jest czasem odwiedzane.
poniedziałek, 31 stycznia 2011
|